Wartość moich zwłok to:

33161 zł

Sprawdź wartość swoich »

czwartek, 21 lutego 2008
Goryl ..

Mała zaczęła cudować .. Czasami zwyczajnie przegina.
Mówię więc do niej:

Ja: Wiktoria, przestań już i nie bądź taka nadgorliwa!

Mała: O jaaaaa! Kto się przezywa tak samo się nazywa.
Sama jesteś GORYL!

:)

sobota, 16 lutego 2008
Śnieg, bezsenność, tęsknota i moje rozmyślania
Wciąż leżę i myślę ...
Powinnam spać, bo o 6.00 'pobudka', ale nie mogę zasnąć ..

   W pokoju ciemno, lekką poświatę daje tylko światło latarni na ulicy, które wpada przez okno.
Leżąc obserwuję przez szybę jak pada śnieg. Wróciła do nas zima.
   Czasami myślę, że jestem jak te płatki śniegu ... 
Są chwile, kiedy spadam w dół nie wiadomo z jak wysoka i boję się tego, co może mnie spotkać na dole.
Są chwile radosne w moim życiu, kiedy cieszę się jak małe dziecko, trzymające w ręku nową zabawkę albo cukierka.
Frunę tam, gdzie pchnie mnie ślepy jak kura los .. tak jak te płatki, przepychne przez wiatr co chwila w inną stronę.
Kiedy już spadną ... potrafią dać dużo radości a później .. rozpływają się niezauważone.
   Czasami chciałabym tak jak one .. dać od siebie tyle ile jestem w stanie i .. poprostu zniknąć. Ale niestety nie da się ot 'tak sobie'.
Więc póki co marzę.
Marzę o wiośnie w moim życiu, o wiośnie w moim sercu. Marzę by znów wierzyć w ludzi (choć to bardzo trudne zadanie). Próbuję obudzić moje radosne 'ja', które uśpione tkwi głęboko we mnie. Wiem, że ono tam jest, ukryte gdzieś na dnie serca, duszy.
Tylko jak je obudzić?
   Przebiśnieg by spojrzeć w niebo wtedy, kiedy jeszcze leży śnieg, potrzebuje odrobinę słońca, jego lekkiego muśnięcia.
Człowiek natomiast by uwierzyć w siebie potrzebuje ciepła.

   Śmiałeś się kiedyś, że jestem z planety wiecznego smutku i doła ...
Smutek we mnie jest i jakoś nie potrafię go schować w najgłębszy kąt szuflady zapomnienia. I o tyle, o ile potrafię go ukryć przed innymi, o tyle przed Tobą nie potrafię nawet ociupinkę.
Poznałeś mnie już na tyle, że czasami zadziwiasz mnie. Myślę, że nie muszę mówić wiele, bo Ty rozumiesz mnie bez słów.
A doły .. ?
Ja bym to nazwała inaczej. To mój taki głębszy rodzaj smutku. Pojawia się wtedy, kiedy rozmyślam. Nad światem, nad ludźmi, nad tym co i w jaki sposób robią ... nad całym tym kołowrotkiem. Jak bardzo dzisiejszy świat jest egoistyczny i obłudny.

   Postanowiłam sobie, że kiedy już uporam się z natłokiem obowiązków, w szczególności ze szkołą, to wyjadę w góry na kilka dni. Od dawna o tym marzę, ale wciąż ogranicza mnie czas. 
Tęsknię za nimi ...
One tak bardzo mobilizują cżłowieka do pracy nad sobą, uczą pokonywania i radzenia sobie z trudnościami. Ich urok choć na chwilę potrafi nas zatrzymać w tym pędzącym na oślep świecie, zastanowić się, zadumać ...

Chciałabym tam teraz być ...

poniedziałek, 11 lutego 2008
Samotność ..
samotnosc

"...samotność nie jest tęsknotą za ludźmi w ogóle. Jest tęsknotą za ludźmi pewnego rodzaju. Za ludźmi, którzy mogą cię zobaczyć takim jakim jesteś. To znaczy, że mają dostatecznie dużo inteligencji, wrażliwości i cierpliwości, żeby Ciebie zaakceptować. Ponieważ jeśli czegoś nie chcemy akceptować, to przeważnie nie widzimy tego, wymazujemy, wciskamy pośpiesznie do jednej czy drugiej puszki ze stereotypami. Nie chcemy patrzeć na coś, co mogłoby wstrzasnać naszym porządkiem umysłowym, który tak pieczołowicie budowaliśmy..."

      Widzisz .. niekoniecznie przychodzi nam żyć po słonecznej stronie życia.
Życie rozwija się jak opowieść. Gdy zaczyna się nowy dzień budzisz się z pytaniem "i co teraz?".
Wiadomo każdy dzień ma swoją opowieść, swój początek i koniec.
Sądzę, ze nie raz dotyka nas to szczególne uczucie. Część mnie chciałaby ... a druga część nie. Jakaś część w Tobie ciągnie w jednym kierunku a druga w przeciwnym. Nikt nie chce czuć się samotnym. Część mnie pragnie iść do przodu, rzucać się w nowe przyjaźnie, podejmować ryzyko, druga część mówi: "trzymaj się z daleka - zostaniesz zraniony".
Jestem jak bezkresne morze... moje życie składa się na fale, przypływy i odpływy. Bardzo się pogubiłam. Moja wiara w siebie, w sposób na bycie - wszystko w gruzach. Teraz staram się ze wszystkich sił odnaleźć, podnieść, otrząsnąć... Póki co, mam wrażenie że wokół mnie tylko pustka.
   Nosisz w sercu ból, który nie ustaje. Dzień po dniu masz w głowie jedno pytanie, które nurtuje i nie daje spać.

      Nie jestem najlepsza i wiem - nie sprostam wielu rzeczom.
Jak być najlepszą w miarę naszych mozliwości, powiedz.
Myśli mam zwiędłe, chore jak kwiaty na grobie. Kolejny dzień nie przyniósł nic, prócz wielu moich zwątpień, czy warto żyć. Nie potrafię wyzbyć się tej samotności, co tkwi tak głęboko we mnie.
Przychodzi, zakrada się jak morderca, jakby chciała do końca zabić moją duszę.

Tracę, wciąż tracę...

"Nawet gdy przyjdzie gorzki dzień
świat odbierze mi ostatni sen ..
 .. Wierzę w Ciebie

A gdy będzie jeszcze trudniej
Jeszcze ciężej, jeszcze samotniej ...
   ... Wierzę w Ciebie ..

Pięknem pustyni jest studnia pośrodku niej"

Dziękuję za każdy uśmiech
miłe spojrzenie
każde dobre słowo ..

23:51, dusza_w_mroku , Na dnie serca
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lutego 2008
Skąd się biorą tacy ludzie?

Wczoraj miałam trudny egzamin z babą głupią jak but!
Zarwałam kilka nocy, by nauczyć się na egzamin. Byłam wykuta na blachę.

Początkowo umawiała się z nami na wersję ustną ..
Kiedy się stawiliśmy okazało się, iż kobieta wymyśliła sobie, że najpierw będziemy pisać a później nas "dopyta". Nie było jeszcze wszystkich, bo część zamierzała przyjść nieco później gdyż zaznaczyła, że zaliczanie będzie grupami.
Ja weszłam w pierwszej turze na pisanie. Kazała nam usiąść w odległościach od siebie i podyktowała pytania. Byłam zadowolona bo dostałam to, co umiałam bardzo dobrze.
Więc ze spokojem wzięłam się za pisanie.
Gdy napisałam już 2 pytania z 3 baba wyszła z sali na ułamek sekundy .. to była dosłownie chwila.
Wyszła i weszła.
Pdeszła do mnie i mówi:

Mgr: Proszę odwrócić kartkę i zaznaczyć plusikiem i minusikiem.

... po czym zabrała ją.
Byłam zaskoczona, bo w ogóle nie wiedziałam o co chodzi ... wiec ją pytam:

Ja: Ale dlaczego Pani mi zabiera? Przecież ja jeszcze nie skończyłam pisać.

A ona wskazując na moją torbę na sąsiednim krześle, pod którą leżały moje materiały do nauki:

Mgr: Ma pani taką baterię materiału obok siebie, że musiałabym być bez mózgu.
... uznała że ściągam.

Pomyślałam sobie, że chyba rzeczywiście ma problem z zawartością swojej czaszki i ... popłakałam się, bo wiedziałam, że nawet nie spojrzałam w kierunku kartek. Byłam cały czas zajęta pisaniem.

Miał być później ustny egzamin pomyślałam, że zada mi więcej pytań, skoro zaznaczyła moją pracę.
A ona, jak weszłam odpowiadać, mówi:

Mgr: Ja już pani pytać nie będę. Pani już ocenę ma. Nie mamy o czym rozmawiać. 

Węc już zaczęłam się nieco targować. (Mimo, że yeb*** jest).

Mgr: Ostatecznie może Pani wejść z kolejną grupą i pisać jeszcze raz.

Sądziłam, że chce sprawdzić mnie jeszcze raz ... napisałam wszystko co mogłam napisać .. pierwsza oddałam kartkę i poczekałam na ustny. (wszystko było! nawet numery dyrektyw i przepisów)

Wchodzę a ona do mnie:

Mgr: Pani już ocenę ma. Dostała Pani 3.

Ja: To mnie już Pani magister pytać nie bedzie? 

Mgr: Miała Pani kolejną szansę. Pracę napisała Pani na 4 (wszystko było !) a poprzednią pracę na 2 więc stawiam Pani 3 i pytać na lepszą ocenę nie będę. Jeśli chce Pani na lepszą to w przyszłym semestrze w sesji letniej :(

A w sesji letniej mam 5 egzaminów (w tym jeden z nią)  i obronę pracy magisterskiej za pasem.

Jeszcze miała później czelność powiedzieć do innych:

Mgr: Jedna koleżanka płacze, ale z własnej winy. Od dwóch lat zabieram kartki, bez mrugnięcia okiem, bo uznaję, że pochwalanie ściągania to zachęcanie tych co się uczą do nie uczenia się.

Żebym faktycznie ściągała .. cholera pisałam wszystko sama !
Jestem bardzo rozgoryczona tym egzaminem.
Nie powiedziałam jej co myślę, tylko dlatego, ze w kolejnej sesji mam z nią duży egzamin i bankowo kolejnego egzaminu bym nie zaliczyła.

Niech ją szlag !

piątek, 25 stycznia 2008
Kto zostanie szefem?!
Pokłóciły się okrutnie członki ciała. No bo kto niby ma być szefem?
Toż jasnym jest, że ja - burknął mózg - to ja tu myślę i wszystko kontroluję.
Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na wasze utrzymanie.
Ech - westchnęły nogi - to nasza rola rządzić, to my decydujemy jaki kierunek obrać i dążyć w słusznym kierunku.
My - odparły oczy - myśmy szefami - my wszystko widzimy i naprawdę nic nam nie umyka.
Bzdura - odparł żołądek - to ja tu rządzę, wytwarzam wam wszystkim energię, ciężko pracuję i trawię. Beze mnie zginiecie...
JA BĘDĘ SZEFEM nagle odezwała się milcząca dotąd DUPA - I JUŻ.
Śmiech ogólny, no całe ciało się nie może pozbierać.
DOBRA - odpowiedziała dupa - jak tak, to STRAJK. I przestała robić cokolwiek.
Minęło kilka godzin ... 
Mózg dostał gorączki.
Ręce się powykrzywiały.
Nogi zgięły się w kolanach.
Oczy wyszły na wierzch.
Żołądek wzdęło i spuchł z wysiłku.
Szybko zawarto porozumienie.
Szefem została DUPA.
MORAŁ: I tak to już jest drodzy moi -
szefem może zostać tylko ten, co gówno robi..!!!
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Diagnoza

Dzieciaki jedzą śniadanie. Wiktoria ociąga się i marudzi, że już nie może (jednej kanapeczki) ...
Moja decyzja "jak nie zjesz, nie odejdziesz od stołu".

Mała: Ale ja już nie mogę, (kręcąc) boli mnie brzuch i mam sraczkę!

Mały: A boli Cię dupa? (;] )

Mała: Nie.

Mały: To nie masz sraczki, bo ja jak miałem sraczkę, to mnie dupa bolała.
Prawda mamusiu?

I jak tu nie umierzeć ze śmiechu?

czwartek, 10 stycznia 2008
Pacjentka :)

Ale dziś był numer w pracy ... myślałam, że boki zerwę ..
Przyszła kobieta na zastrzyk. Zrobiłam jej .. założyła kurtkę, schowała ampułki do torby i wyszła. Za chwilę wpada znów do mnie do gabinetu i mówi: 

- O Boże, jak ja wyszłam?!"

Ja patrzę a ona cała ubrana a ... spodnie spuszczone do kolan. Najlepsze w tym wszystkim to, że spodnie wywróciły się zupełnie na lewą stronę i pasek miała przy kostkach.  Zapomniała je wciągnąć. Obie wybuchnęłyśmy tak śmiechem, że ja nie mogłam przestać. Całe szczęście, że nikt na korytarzu nie zdążył się zorientować w całej sytuacji.

Byłam też dzisiaj u okulisty .. po raz enty .. w jakim celu? Ano przepłukać znów moje uparte kanaliki łzowe. Prawy ruszył i udrożnił się (ciekawe na jak długo?) a lewy ani dudu .. Więc musiałam dziś zrobić RTG zatok i jutro będę miała wynik. Prawdopodobnie nie ominie mnie laryngolog a za tydzień kolejne grzebanie igłą w oczach i płukanie kanalików.
Niby nie boli ale do przyjemnosci nie należy .. Poza tym ja do leków i diagnostyki jestem ostatnia w kolejce.

No dobrze kochani .. Nadałam morsem co u mnie i spadam do moich obowiązków, bo do niedzieli niedaleko a ja w piórach :) Mam zaliczenie z zaburzeń przemiany materii i trzeba się nieco z promotorem uporać, bo w końcu mnie ubije i tyle będzie z mgr :]

 Dobranoc

Lampki choinkowe ..

Nie miałam kiedy wleźć tutaj i druknąć :]
Chciałam opowiedzieć Wam zaległość z perypetii przedszkolaka w wydaniu mojego synka .. :]
Taki wstęp może wróżyć wszystko :))

W minioną sobotę miałam już dość cudowania Wojowników z choinką więc postanowiłam ją rozebrać ..
Dostały bojowe zadanie "POŚCIĄGAĆ" bombki z choinki.
Uporały się pięknie .. więc postanowiłam, że kiedy skończę myś podłogi to zdejmę lampki choinkowe i sprzątnę ten kram ..
Za chwilę ...

- Mamo, mamo !! Chodź zobacz co Filip zrobił !!

Wchodzę do pokoju i zamurowało mnie ..
Kto by to męczył się z odpinaniem lampek z choinki, czy może odwijaniem ich z gałązek?!
Mój synek ni mniej ni więcej wziął nożyczki i podzielił lampki na sztuki.
Tym sposobem stały się lampkami jednorocznymi.

Bez kary się nie obyło. Grzanie wersalki przez godzinkę ..
Słyszałam później:

- Pseplasam Mamusiu, jus nie będę ..

Ale i tak swoje odsiedział :)

poniedziałek, 31 grudnia 2007
Happy New Year 2008

Fifi

Dziewczynki, dziś pijemy za zdrowie:
facetów, którzy nas zdobyli,
kolesi, którzy nas stracili,
debili, którzy nas rzucili,
i farciarzy, którzy nas poznają.

A tak na poważnie ...

Z ostatnią kartką kalendarza zerwijmy wszystkie złe nastroje, zapomnijmy o wszystkich nieudanych dniach,
przekreślmy niewarte pamięci chwile
i wejdźmy w Nowy Rok,
jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata.

:-)

19:45, dusza_w_mroku , Na dnie serca
Link Komentarze (7) »
niedziela, 30 grudnia 2007
Kopara

Na Mikołaja pod choinkę Młodociany marzył o tym, że dostanie koparę .. I dostał .. Nawet z nią śpi :-)

Byliśmy dziś z Małym w Kościele ..
Podeszliśmy do Żłóbka ..

Ja: Widzisz, mały Jezusek leży na sianku.
Mówiła Wam Pani na religii w przedszkolu o tym, prawda?

Mały: Tak, mówiła.

Ja: Jest Maryja, mamusia Jezusa i Józef, Jego tatuś.
Są owieczki i Trzej Królowie ..

Mały: (po chwili konsternacji) A kopala gdzie jest?

 
1 , 2 , 3 , 4